Makroekonomia

Dlaczego inflacja w Polsce spada wolniej niż w strefie euro?

Analiza strukturalnych różnic między ścieżkami dezinflacji w Polsce i wybranych krajach strefy euro.

Abstrakcyjna wizualizacja krzywych inflacji w palecie indigo-tech z subtelnymi motywami flag PL i UE

Dane mówią same za siebie — ale kontekst jest kluczowy

W 2023 roku inflacja CPI w strefie euro spadła z ponad 10% do okolic 2,4%, podczas gdy w Polsce na koniec tego samego roku wynosiła jeszcze ponad 6%. Skąd ta rozbieżność? Odpowiedź tkwi w kilku nakładających się czynnikach strukturalnych, które odróżniają polską gospodarkę od zachodnioeuropejskich partnerów. Po pierwsze, Polska nie należy do strefy euro, co oznacza, że Rada Polityki Pieniężnej prowadziła własną politykę stóp procentowych — cykl podwyżek był ostry, ale i wcześniej zakończony niż w przypadku EBC, co pozostawiło przestrzeń dla trwałego popytu wewnętrznego. Po drugie, udział wydatków na żywność i energię w koszyku CPI GUS jest wyższy niż średnia unijna, przez co zmiany cen surowców energetycznych i produktów rolnych mocniej wpływają na odczyt krajowej inflacji. Po trzecie, dynamika wynagrodzeń w Polsce pozostała wysoka przez cały 2023 rok — wzrost płac nominalnych o ponad 12% rok do roku podtrzymywał presję popytową nawet wtedy, gdy szoki podażowe zaczęły wygasać. Nie bez znaczenia jest też kwestia tarcz energetycznych: ich stopniowe odmrażanie w 2024 roku technicznie podniosło odczyt CPI, nawet jeśli faktyczna presja cenowa była niższa. Zrozumienie tych mechanizmów pozwala ocenić, kiedy i w jakich warunkach inflacja w Polsce może trwale zbliżyć się do celu NBP wynoszącego 2,5%.

Chcesz śledzić podobne analizy na bieżąco?

Wróć do listy artykułów lub napisz do redakcji z pytaniem dotyczącym tego materiału.

Wszystkie artykuły